WAŁBRZYCH Rozpoczął się drugi proces wałbrzyskiej medycznej ośmiornicy
Rozpoczął się proces siedemdziesięciu osób oskarżonych w głośnej łapówkarskiej sprawie zwanej wałbrzyską medyczną ośmiornicą. Obok siebie zasiedli zarówno ci co dawali, jak i ci co brali pieniądze.
Po raz pierwszy w historii wałbrzyskiego Sądu Rejonowego proces odbywa się poza jego siedzibą. Ze względu na dużą liczbę oskarżonych na miejsce rozpraw wynajęto odpowiednio dużą salę od Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Brali, dawali i pośredniczyli
Proces dotyczy łapówek dawanych w zamian za spreparowanie odpowiedniej dokumentacji niezbędnej do uzyskania nienależnej renty, odroczenia od służby wojskowej czy zdobycia zwolnienia lekarskiego.
Wśród siedemdziesięciu oskarżonych są: Wiesława K. – lekarz psychiatra, Wiesław Ż. – lekarz ortopeda i Anna B. – pośredniczka, przez którą trafiono na trop łapówkarskiego procederu. W jej mieszkaniu znaleziono mnóstwo dowodów na to, że pomagała skojarzyć “potrzebujących” z tymi, którzy owej “pomocy” mogli udzielić, to znaczy z lekarzami.
Jak wynika z aktu oskarżenia, 46-letnia dzisiaj Anna B. – rencistka, matka dwóch synów – za swoje usługi pobierała niewiele. Bywało, że była to butelka alkoholu sprezentowana z wdzięczności, rolki dla syna czy wreszcie pieniądze. Na ogół około 500 zł. Ale najczęściej były to znacznie mniejsze, raczej symboliczne kwoty. Całość łapówki trafiała za jej pośrednictwem do lekarzy, którzy mogli załatwić papiery na zwolnienie, odroczenie czy niezbędne do starań o rentę.
W sumie pośrednicząc pomogła załatwić kilkadziesiąt takich spraw.
Wiesława K. to znany wałbrzyski lekarz psychiatra. Pracuje w szpitalu odwykowym, poradni zdrowia psychicznego, ma gabinet prywatny. Równie uznanym lekarzem jest Władysław Ż. Pracuje m.in. jako lekarz pogotowia, w przychodni, jest konsultantem w poradni.
Na ławie oskarżonych tych troje zasiada razem z pozostałymi osobami, które dawały łapówki, aby załatwić swoje sprawy.
Nie wytrzymała presji
Ze względu na tak wielką liczbę oskarżonych pierwszy dzień procesu upłynął na proceduralnych sprawach. Przewodniczący, sędzia Piotr Chomicz, skoncentrował się na wstępnych procedurach związanych z ustalaniem aktualnych danych personalnych oskarżonych i ich finansowej kondycji – praca, zarobki, źródła utrzymania. Te niezbędne, wstępne ustalenia trwały kilka godzin. Nie wytrzymała presji sytuacji Anna. B., która zasłabła i opuściła na dłuższy czas salę rozpraw.
Obrona żąda badań
Nie udało się też wczoraj przedstawić aktu oskarżenia. Odczytanie go zajmie z pewnością wiele godzin. Czy nastąpi to na następnym posiedzeniu? Nie wiadomo. Pod koniec wczorajszej rozprawy adwokaci Wiesławy K. oraz Włodzimierza Ż. zgłosili wątpliwości. Wnioskowali mianowicie o odroczenie sprawy na czas potrzebny do przeprowadzenia badań psychiatrycznych siedmiu oskarżonych z grupy tych, których oskarża się o dawanie łapówek. Osoby te podczas śledztwa przyznały, że leczyły się lub leczą psychiatrycznie. Zdaniem obrony, dokładne ustalenie ich stanu zdrowia psychicznego jest niezbędne ponieważ ich zeznania będą ważne w ocenie postępków Wiesławy K. i Władysława Ż.
Stanowczo sprzeciwia się temu oskarżający w tej sprawie prokurator Krzysztof Szwartz z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Jego zdaniem, do takich badań nie ma żadnych przesłanek. Fakt, że ktoś korzysta z porad psychiatry nie jest żadną przesłanką do tego, by wątpić w jego poczytalność i podważać wiarygodność zeznań.
O warunkowe umorzenie postępowania wnioskował też adwokat dwóch braci O. oskarżonych o dawanie łapówek. Zdaniem obrony, dotychczasowy tryb życia obu mężczyzn, zawodowe osiągnięcia, zwłaszcza jednego z nich, stanowią dobre przesłanki do uznania tego wniosku.
Sąd nie podjął jednak wczoraj decyzji. Wobec nowych faktów, rozważy wnioski i swoje postanowienie ogłosi podczas posiedzenia 27 listopada.
Na aferę trafiono w 1999 roku. Rok później rozpoczęły się pierwsze aresztowania. Nikt wówczas nie przypuszczał, ze będzie miała tak wielki zasięg. Dzisiaj zamieszanych jest w nią ponad 300 osób. Ze względu na wielość wątków podzielono ją na kilka aktów oskarżenia. Pierwszy obejmował 45 osób i dotyczył tak zwanego wątku wojskowego. W tym roku odbył się proces. Wszyscy oskarżeni zostali uznani winnymi i skazani. Dwie osoby na kary więzienia, pozostali w zawieszeniu. Wyrok nie jest prawomocny.
Autor artykułu: Joanna Kasprzak